niedziela, 11 września 2016

Jeszcze raz o HotelsCombined

Miałem nie pastwić się już nad HotelsCombined, ale niedawno dotarła do mnie od nich bardzo ciekawa wiadomość. Mianowicie moje konto zostało zablokowane po bliższemu przyjrzeniu się moim leadom.

Ostatnio pisałem o HC i jego dziwnym modelu działania. Jest to porównywarka cen hoteli, rozliczająca się z afiliantami podobnie do naszego rodzimego Ceneo. Z jedną różnicą. Może zacytuję kawałek maila, o którym mówiłem we wstępie:
Although our program is a “pay per lead” model, we require that a certain portion of your users generate booking revenue for our compared suppliers.
Oznacza to mniej-więcej tyle, że musimy pilnować ruchu kierowanego do HC. W przeciwnym razie kolejne prowizje za kliki będą równe zero, a w dłuższej perspektywie konto zostanie zablokowane. Jeśli nie będziemy dbali o to, by użytkownicy faktycznie kupowali noclegi – pożegnamy się w moment ze zgromadzonymi dotąd środkami. Uczciwe? Oceńcie sami.

Niby wszystko jest w regulaminie, ale traktowałem tę jego część jako metodę na nieuczciwych klikaczy. A tu za wygenerowanie dość sporego ruchu z poradnika noclegowego dostałem permanentny ban.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Nadzieja matką głupich

"Dum spiro, spero", "dopóki oddycham, nie tracę nadziei", "nie rezygnuj z nadziei", "nadzieja to dobra rzecz"... Człowiek przez całe życie uczy się mieć nadzieję - ale nie można zapominać, że w dziedzinie marketingu jest to najgorszy wróg! Dlaczego? 

Zacytuję tu Jeffa Walkera:
W biznesie słowo "nadzieja" ma paskudny wydźwięk. To słowo wysysa energię. Musisz przejąć kontrolę nad swoim sukcesem, wykorzystać swoją szansę, jak najlepiej potrafisz. Nie opieraj przyszłości swojego biznesu na nadziei.
Trudno o trafniejszy komentarz w tej sprawie. W przypadku programów afiliacyjnych zaryzykuję stwierdzenie, że nadmierna nadzieja jest najczęstszą przyczyną niepowodzeń i frustracji. Wielu afiliantów wrzuca na stronę jakiś koszmarny banerek w nadziei, że "ktoś głupi to kliknie". Wielu reklamuje dziadowskie produkty, byleby złapać za nie dużą prowizję. A klucz do sukcesu leży w zupełnie innym miejscu.

Tym kluczem jest zrozumienie Klientów. "Nigdy nie reklamuj rzeczy, co do których sam nie jesteś przekonany" - takie motto każdy z nas powinien zapisać sobie markerem na czole. Jeśli świadomie reklamujemy badziewie – nie róbmy sobie nadziei, że ktokolwiek je kupi. Jeśli nie chce nam się stworzyć porządnej kampanii – nie miejmy nadziei, że Klient zadowoli się byle czym. Zamiast tego miejmy na wszystkim pełną kontrolę. Nie zostawiajmy nic przypadkowi i ślepemu losowi.

Dlaczego dziś o tym piszę? Jedna z moich stron korzysta z programu partnerskiego Ceneo. W niektórych artykułach u dołu ekranu widnieje w niej rotator produktów, o których mowa w danym tekście. Dotychczas klikalność takiego rotatora oscylowała w granicach 5-8%. Ostatnio zainteresowałem się API Ceneo i po długiej walce (ta ich "wspaniała" dokumentacja...) stworzyłem widget o klikalności... 40%. Skąd taki skok? Ano zamiast pokazywać jakąś losową listę aparatów cyfrowych lub kurtek zbudowałem skrypt wybierający z bazy danych produkty potencjalnie ciekawe dla Klienta. Wysoko oceniane, często komentowane, popularne. Nie było to proste, ale efekt mówi sam za siebie. Czytelnicy chętnie dadzą Ci zarobić jeśli tylko spełnisz ich potrzeby. Amen.

A o samym API jeszcze trochę napiszę, gdy je tylko przetestuję!

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Burzliwy romans z HotelsCombined



Swój cykl o programach afiliacyjnych zacznę od HotelsCombined. Swojego czasu napisałem wyczerpujący poradnik na temat rezerwacji noclegów w górach. Szukałem rozwiązania, które byłoby jednocześnie przydatne dla użytkowników i zyskowne. Tak natknąłem się na wspomniane HC, porównywarkę cen hoteli z najpopularniejszych serwisów rezerwacyjnych. Test porównywarki wypadł bardzo obiecująco, zabrałem się więc za implementację programu partnerskiego.

Okazało się, że HC ma bardzo solidny, responsywny widget wyszukiwarki do umieszczenia na stronie. Kilka klików i mój poradnik wzbogacił się o bardzo praktyczny dodatek. W pierwszy dzień po publikacji widget ten wygenerował ponad 25 dolarów zysku, całkiem sporo jak na coś, co się jeszcze nie zakorzeniło w Google i świadomości ludzi. Po tygodniu jednak cena leadów spadła do zera i pozostała na tym poziomie już na amen. Co takiego się stało?

Pierwszą moją myślą była jakaś nieuczciwa zagrywka. Sporo się naczytałem o problemach z systemem HC, który potrafi zablokować konto na chwilę przed osiągnięciem granicy minimalnej płatności. Wszystko jednak odbyło się w majestacie regulaminu. HC działa na zasadzie identycznej, jak Ceneo. Afiliant otrzymuje zapłatę za kliknięcie w ofertę w porównywarce (=lead). Tutaj jednak podobieństwa się kończą. HC płaci za lead, ale ma prawo obniżyć cenę jeśli zbyt mało transakcji kończy się faktyczną rezerwacją noclegu!

Rezultat jest taki, że ja jako afiliant muszę mieć cały czas pewność, że duża część przekierowań pociągnie za sobą sprzedaż. Z racji, że nie mogę nikomu zabronić kliknąć niezobowiązująco w link do HC – zarabiam zero dolarów i na jakąkolwiek podwyżkę się nie zapowiada. Gdzie tu logika?

Wnioski wyciągnijcie sami...

piątek, 12 sierpnia 2016

Na co komu cała ta afiliacja?

Robiąc research w Internecie na pewno zastanawialiście się, czy afiliacja w ogóle się opłaca. A przynajmniej czy opłaca się bardziej od programów typu Google AdSense albo AdKontekst.

Większość osób mająca styczność z programami partnerskimi ociera się o nie, szybko zniechęca i wrzuca je gdzieś na śmietnik pamięci. Bo płatność jest dopiero za sprzedaż, bo z kilku kliknięć dziennie kokosów nie będzie, bo bannery są pierońsko nieskuteczne.

Ja też tak do tego podchodziłem do czasu, gdy przeczytałem parę książek i zapoznałem się nieco lepiej z technikami sprzedaży. Okazuje się, że z kilku kliknięć można mieć kilka prowizji, a jeśli prowizje te sięgają kilkunastu złotych to... kieszeń w końcu zacznie się zapełniać. Wystarczy, że strona wydawcy ma ręce i nogi, a czytelnicy jej ufają.

To właśnie o tym chciałbym napisać ten blog – jak się nie zniechęcić, być cierpliwym i sięgnąć po swoje.

Powitanie




Ostatnio coraz bardziej zagłębiam się w meandry polskich programów partnerskich. Służą one do zarabiania pieniędzy przez Internet na zasadzie pośrednictwa – polecania towarów i usług w zamian za prowizję ze sprzedaży.

Przygody przy promowaniu mojego najnowszego przedsięwzięcia – portalu http://goryiludzie.pl – skłoniły mnie do podzielenia się z Wami moimi przemyśleniami na temat afiliacji w Polsce. Bez ściemy zganię nieuczciwe firmy, a pochwalę tych, z którymi warto współpracować. Mam nadzieję, że pomogę młodym przedsiębiorcom szybciej stanąć na nogi w internetowym biznesie :-).

No to co, startujemy!